FELIETON: Głowski zdrajca vs naród lemingów

„Zdrajca” – taka opinia na temat Piotra Głowskiego pojawiła się, gdy kibice żużla dowiedzieli się, że prezydent miasta robi władzom Victorii Piła pod górkę. Czy jednak rzeczywiście Głowski jest zdrajcą? Nie! To my jesteśmy narodem frajerów lub mówiąc precyzyjniej – przysłowiowych lemingów.

 

Działania Głowskiego wcale nie są żadną nowością. Prezydent już przed wyborami wykorzystywał fakt, że spora część miasta i działających tu osób jest uzależniona od miejskich pieniędzy, o losie których decyduje nie kto inny jak on. W partii nie podskoczy mu nikt, bo większość towarzyszy broni jest zapatrzona w swojego guru jak w obrazek. Jeśli chcesz więc żyć w Pile i mieć się dobrze, musisz żyć dobrze z prezydentem. Tylko od ciebie zależy czy będziesz robić to zaciskając zęby i znosząc poniżenie czy w końcu złamiesz się i będziesz tańczyć tak, jak ci jedyny właściwy dyrygent zagra i będziesz odczuwać z tego powodu przyjemność.

 

Wiele osób już wybrało drugą ze ścieżek. One nie są poniżane. Po prostu weszły w układ i czerpią z tego wymierne korzyści. W mieście nie byłoby wątpliwej jakości gazetki, gdyby nie pieniądze za reklamę na jej łamach. Nie byłoby także pewnego klubu sportowego, gdyby nie miejskie środki. Takich przykładów są dziesiątki i nie trzeba być szczególnie biegłym w wyszukiwaniu informacji na temat tego na co wydatkowane są środki z budżetu miasta, by przerazić się skalą tego procederu.

 

Czy zatem kibice mogą być zaskoczeni takimi, a nie innymi działaniami prezydenta? Czy mogą czuć się oszukani? Czy mają prawo pisać, że gdyby wiedzieli, że Piotr Głowski postąpi w ten sposób, wówczas zagłosowaliby na kogoś innego? Absolutnie nie. Prezydent już wcześniej dał bowiem podstawy do oceniania go negatywnie, pokazywał, że nie przyjmuje żadnej opinii poza swoją, że jego główną cechą często jest chamstwo, a dane słowo nic dla niego nie znaczy. Przykłady, bo one oczywiście są najważniejsze, to sprawa zamiany Kossaka w ulicę jednokierunkową, wydanie 150 tysięcy złotych na tulipany, zakup smoczych łodzi cz KORONNY argument, czyli po prostu zajefajna korona w Parku na Wyspie.W każdym z tych przypadków Głowski nie słuchał pilan.

 

To przysłowiowe lemingi czytając informacje na temat prezydenta w uzależnionych od niego, również personalnie czy finansowo, mediach budowały obraz wodza, który sprawi, że w Pile będzie żyło się lepiej – będą nowe miejsca pracy, rozrywka, a przy odrobinie szczęścia może nawet Igrzyska Olimpijskie uda się zorganizować pokonując po drodze Moskwę, Dubaj i Bóg wie jakie jeszcze mieścinki, które do pięt nie podskoczą potężnej Pile.

 

Naród się sfrajerzył, bo wierzył we wszystkie te informacje o rozwoju gospodarczym, mimo że większość statystyk pokazywała, że w Pile żyje się coraz gorzej. Naród widział już te świetlane czasy, bo widzieć taki obraz mu kazano. To właśnie przysłowiowe lemingi, które wierzą we wszystko, co im się podsunie. Nawet widok Piotr Głowskiego na stadionie żużlowym spora część kibiców odbierała jako sygnał „doskonałej współpracy klubu z władzami”. Tymczasem prezydent już kilka dni po wyborach podjął ważne decyzje, które pokazały kto się tak naprawdę dla niego liczy. Najpierw zadecydował o podwyżkach dla wiernych mu zastępców, a później o wprowadzeniu czystek przeciwko tym, którzy nie grali w jego drużynie. Dostało się i dostawać się będzie wielu osobom, a jako pierwsi odczuli to ludzie związani z żużlem. Z własnej woli (w większym czy mniejszym stopniu) nadepnęli oni na odcisk guru. Wprawdzie ani jedna osoba z zarządu Victorii nie dostała się ostatecznie na wyższe stanowiska, ale w ramach rewanżu za jakiekolwiek wychylenie głowy Głowski podnosi koszty dzierżawy obiektu o 2 500%.

 

To zresztą dopiero początek. „Żużlowcy” jako jedni z niewielu postanowili powalczyć o swoje i ukazać działania prezydenta na forum publicznym, ale mając nóż na gardle i ponaglające ich terminy innej decyzji podjąć po prostu nie mogli. Na taką odwagę zbiera się jeszcze mnóstwo osób, które mają dość dyktatorskich zapędów obecnego prezydenta, ale w pewnym stopniu są uzależnione od pieniędzy miejskich, więc swoje ruchy muszą bardzo ostrożnie ważyć. Takich osób jest coraz więcej, bo i coraz więcej osób Piotr Głowski zwyczajnie, po ludzku oszukał. Największymi oszukanymi mogą czuć się jednak lemingi, które uwierzyły w bajki gwaranta rozwoju. I rozwój być może będzie, ale tylko dla wybranych i jeśli utrzymana zostanie tendencja 2 500-procentowych podwyżek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *