W żużlowej Polonii bez zmian. Ryczą nie motocykle, a kibice

Co dalej z żużlową Polonią? Na ten moment wydaje się, że jedyną sensowną odpowiedzią jest: nic nie wiadomo. W ramach przewrotu pałacowego obalony został prezes Robert Sikorski. Kilka chwil później światło dzienne ujrzała informacja o powołaniu nowego podmiotu, który ma zarządzać Polonią w sezonie 2023. Tyle, że aktualnie wciąż nie wiadomo czy będzie miał taką szansę. Warunkiem jest spłata zobowiązań poprzednich władz. Mowa o nawet 100 tys. zł.

W całej tej historii bardzo ważne jest ułożenie wszystkich faktów. Zacząć wypada od początku, a więc od powołania do życia stowarzyszenia, które miało wskrzesić żużel w Pile. Jeszcze pod koniec minionego roku przeważały głosy, iż żużla w Grodzie Staszica w 2022 roku nie zobaczymy. Ostatecznie jednak, za pięć dwunasta powołano stowarzyszenie i podpisano kontrakty z zawodnikami – tymi, którzy pozostali na rynku, gdyż Polonia do kompletowania składu przystąpiła jako ostatnia w kraju, więc wielkiego wyboru nie było. Pod całym projektem podpisał się związany z Bydgoszczą Robert Sikorski, prezes spółki Budmax-Stal, a prywatnie kuzyn wiceprezydent Piły Beaty Dudzińskiej. Jak wielokrotnie podkreślał, pierwszy sezon miał być „na przetarcie” i wynik sportowy nie odgrywał w nim żadnej roli. Niejako na potwierdzenie tych słów, Budmax-Stal Polonia Piła zajęła ostatnie miejsce w najniższej klasie rozgrywkowej.

W tamtym sezonie rolę menadżera pełnił Ryszard Dołomisiewicz, były żużlowiec i ekspert telewizyjny. W trakcie zmagań popadł on w konflikt z Tomasem Hjelmem Jonassonem, ulubieńcem kibiców, który w efekcie został odsunięty od składu. Wygranym w tej sytuacji okazał się być Dołomisiewicz, który najwidoczniej cieszył się sporymi względami prezesa. Tym bardziej ostatnie informacje medialne były dość zaskakujące.

Otóż, jak okazuje się, Dołomisiewicz miał prowadzić rozmowy kontraktowe z zawodnikami w imieniu Budmax-Stal Polonia Piła i prezesa Roberta Sikorskiego. Ten ostatni przez długi czas w swoich wypowiedziach do mediów podkreślał, iż nie ma zagrożenia, iż klubu z Piły nie zobaczymy w rozgrywkach ligowych w 2023 roku. Aż do minionego tygodnia, gdy wybuchła bomba. Jak poinformował Sikorski, w ostatnim czasie prowadzone były rozmowy na temat zmian w zarządzie klubu. Rozmowy w imieniu potencjalnych następców Sikorskiego prowadzić miał właśnie wspomniany Ryszard Dołomisiewicz. Tyle, że w pewnym momencie wyszło na jaw, iż sukcesorzy ci – Renata Parchimowicz i Wojciech Falewicz – powołali nowy twór, spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością o tej samej nazwie. W tej sytuacji, jak wynika z wypowiedzi Sikorskiego, poczuł się on urażony działaniami prowadzonymi za jego plecami i zrezygnował z planów na sezon 2023.

Jeszcze tego samego dnia, gdy informacje medialne zaczęły obiegać świat, nowy podmiot rzeczywiście się ujawnił. Na facebooku uruchomiony został profil Klub Sportowy Polonia Piła, tak że w tym samym czasie istniały przynajmniej dwa profile „klubowe”. Kibice mieli problem, by połapać się, który z nich jest prawdziwy, choć wiele osób myślało wówczas, iż profil nowego podmiotu, czyli Klubu Sportowego Polonia Piła nie jest autentyczny, gdyż roi się tam od literówek, błędów interpunkcyjnych, nieskładnych opisów, a główna grafika zawierała nawet błąd w słowie „speedway” (oficjalna grafika na profilu miała zapis „speedwey”). Cały profil prowadzony był więc bardzo niechlujnie, co tylko wzmogło niepokój fanów czarnego sportu.

Okazało się jednak, iż nowy podmiot przejął niejako z automatu działania w ramach poprzedniego, w tym podpisywanie kontraktów na rok 2023. Dotychczas poinformowano m.in. o pozostaniu w klubie Artura Mroczki i Marcina Jędrzejewskiego oraz o powrocie do Piły Piotra Gryszpińskiego. Wszystko wskazuje więc na to, że kadra na rok 2023 jest kompletowana, choć obecnie trudno oceniać na co będzie stać drużynę. Tu pojawia się jednak kolejny problem. Nawet jeśli kadra będzie dawała gwarancję walki o najwyższe cele, to nie wiadomo czy klub otrzyma taką możliwość. Chodzi bowiem o spłatę zadłużenia poprzedniego podmiotu, które według informacji Przeglądu Sportowego wynosi bagatela 100 tysięcy złotych. Zaległość ta obciąża w pierwszej kolejności poprzedni podmiot, a więc stowarzyszenie, choć biorąc pod uwagę sposób w jaki z klubem pożegnał się prezes Robert Sikorski, może on nie mieć ochoty podejmować się spłaty. A jeśli tak się stanie, wówczas obowiązek ten spadnie na nowy twór, a więc spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. To byłby ogromny cios już na samym starcie funkcjonowania nowego klubu, tym bardziej, że – jak zauważają kibice – nadal jego władze nie wpłaciły obowiązkowej przy zakładaniu tego rodzaju podmiotów kwoty 5 tysięcy złotych. Poradzenie sobie z kwotą 20-krotnie większą mogłoby stanowić nie lada wyzwanie. A jeśli do uregulowania należności nie dojdzie, wówczas klub nie otrzyma licencji na starty w sezonie 2023, co potwierdził właśnie przewodniczący Głównej Komisji Sportu Żużlowego, Piotr Szymański.

1 thought on “W żużlowej Polonii bez zmian. Ryczą nie motocykle, a kibice

  1. Prezydent Piły milczy,a On także zarzekał się aby się nie martwić ,wszystko będzie na czas i gitara.
    pozyjemy ,zobaczymy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *